niedziela, 23 lipca 2017

[8] Jakie błędy popełniamy w pielęgnacji twarzy i szyi?

Bardzo często spotykam się z sytuacją, że wielu z Was ogranicza się tylko do mycia twarzy, często za pomocą mydła. Nie stosuje kremów czy toników, nie wspominając już o peelingach czy maseczkach. Póki jesteśmy młodzi nie zwracamy tak na to uwagi, ale niestety ta nieodpowiednia pielęgnacja kiedyś odbije się na naszym wyglądzie. Często nasz wiek biologiczny nie idzie z wiekiem naszej skóry, niestety na naszą niekorzyść. Spowodowane jest to między innymi nieodpowiednią pielęgnacją, sposobem odżywiania, środowiskiem, w którym żyjemy, pracą jaką wykonujemy itp. i może niektórych to zdziwi ale najmniejsze znaczenie w tej kwestii mają czynniki genetyczne. Powiecie - nie możliwe. A jednak możliwe. Wiem, że większość najchętniej wszystko zwaliła by na geny ale niestety tak nie jest. Przeprowadzono badania na bliźniętach jednojajowych, które przecież mają identyczne DNA i te oto badania właśnie potwierdziły, iż geny mają najmniejsze znaczenie, a największe znaczenie ma to o czym wspomniałam wcześniej.
MAMY WPŁYW NA TO W JAKIEJ KONDYCJI BĘDZIE NASZA SKÓRA!



Błędy popełniane w pielęgnacji:
1. Używanie mydła do codziennego mycia twarzy
2. Zmywanie makijażu za pomocą mydła/żelu do twarzy
3. Nie stosowanie toniku
4. Zastępowanie toniku płynem micelarnym
5. Pielęgnacja ograniczona tylko do mycia twarzy - bez dalszej pielęgnacji
6. Stosowanie preparatów z silnymi detergentami oraz alkoholem
7. Nie zmywanie makijażu po przyjściu do domu bądź o zgrozo nie zmywanie go na noc
8. Stosowanie kremu/serum na nieoczyszczoną wcześniej skórę
9. Unikanie preparatów nawilżających i kremów na noc

Skoro już mamy ustalone jakie błędy najczęściej popełniacie, czas na rozwinięcie powyższych podpunktów bo za pewne część z Was w ogóle nie widzi problemu w tym co napisałam i pewnie zastanawia się co w tym wszystkim jest złego.

BŁĄD NR 1 Używanie mydła do codziennego mycia twarzy
Przede wszystkim pH naszej skóry wynosi ok 5,4 więc ma odczyn lekko kwaśny, który chroni nas przed szkodliwymi patogenami. Mydła są silnie zasadowe i mają pH w granicach 8,5-10, przez to zaburzają pH, zobojętniając je prowadząc do sytuacji, że pH skóry jest wyższe, więc funkcja obronna przed szkodliwymi mikroorganizmami jest obniżona. Podwyższone pH nie pozwala funkcjonować naszej microbiocie tak jak powinna! Mydło wysusza, zaburza funkcjonowanie bariery naskórkowej poprzez silne uszkodzenie płaszcza hydrolipidowego skóry. 
Wyjątkiem są dla mnie mydła naturalne np. Aleppo, które mają wysokie stężenie substancji re-natłuszczających - ale stosowane wyłącznie 1-2 razy w tygodniu.

BŁĄD NR 2 Zmywanie makijażu za pomocą mydła/żelu do twarzy
Usuwanie makijażu mydłem/żelem nie jest dobrym pomysłem. Tworzy się wtedy lepka zawiesina utworzona z kosmetyków kolorowych, brudu, kurzu i łoju. Oczywiście, ktoś może stwierdzić, że przecież może umyć twarz żelem drugi raz. Niestety to także nie jest dobry pomysł. Nawet najłagodniejsze żele/pianki zawierają w składzie substancje, które naruszają płaszcz hydrolipidowy dlatego demakijaż zawsze powinien być dwu etapowy.
Pierwszy etap: usuniecie makijażu, brudu i sebum za pomocą mleczka lub płynu micelarnego, tonizacja.
Drugi etap: mycie twarzy w letniej wodzie za pomocą delikatnego żelu lub pianki, tonizacja.

BŁĄD NR 3 Nie stosowanie toniku
Jak już wcześniej wspomniałam nasza skóra ma określone pH, za sprawą wydzielin z gruczołów potowych. W zależności od miejsca na ciele pH waha się w granicach 4,5-5,5. Wiele osób tonik w swojej pielęgnacji uważa za coś zbędnego, a w rzeczywistości tonizacja jest jednym z ważniejszych elementów. Tonik ma za zadanie przywrócić odpowiednie pH naszej skóry, które jest zaburzone po myciu. A czego możemy spodziewać się w przypadku zaburzonego pH skóry? Przede wszystkim gorszego wchłaniania substancji aktywnych z kosmetyków, zwiększonego pocenia i błyszczenia się skóry (sama będzie próbowała wyrównać pH), oczywiście zaburzeń w naszej florze bakteryjnej skóry (microbiocie), co będzie skutkować gorszym gojeniem się, nadwrażliwością, pogorszeniem stanu naszej cery, a może nawet doprowadzić do rozwoju trądziku. Jeśli pozostawimy skórę wilgotną od toniku i na to nałożymy serum lub krem, to dzięki odparowaniu toniku pozwolimy na zwiększenie przenikania substancji aktywnych.
Tonik stosujemy ZAWSZE po demakijażu, po myciu twarzy, po peelingu i maseczkach!

BŁĄD NR 4 Zastępowanie toniku płynem micelarnym
Płyn micelarny ze względu na swoją strukturę służy do usuwania makijażu, brudu, sebum i nie przywraca skórze odpowiedniego pH. W tym celu używamy toniku bądź hydrolatu!

BŁAD NR 5 Pielęgnacja ograniczona tylko do mycia twarzy - bez dalszej pielęgnacji
Nawet jeśli prawidłowo oczyszczamy naszą twarz to nie wystarcza aby skóra była w dobrej kondycji. Nie należy rezygnować z toniku, kremu i serum. Warto także sięgać po peelingi i maski. Odpowiednio dobrane kosmetyki nawilżają oraz wzmacniają płaszcz hydrolipidowy skóry, wyrównują koloryt cery i zwężają rozszerzone pory.

BŁĄD NR 6 Stosowanie preparatów z silnymi detergentami oraz alkoholem
Silne detergenty takie jak SLS czy SLeS, usuwają płaszcz hydrolipidowy z naszej skóry, dodatkowo zaburzają jej pH. Podobne działanie ma alkohol. Doprowadza to do wysuszenia skóry, odwodnienia, co często prowadzi do nadwrażliwości. W wielu przypadkach skóra będzie próbować sama wyrównać pH, nawilżyć się i odbudować płaszcz hydrolipidowy produkując zacznie zwiększoną ilość potu oraz sebum - efektem będzie przetłuszczona i błyszcząca się cera.

BŁĄD NR 7 Nie zmywanie makijażu po przyjściu do domu 
bądź o zgrozo nie zmywanie go na noc
Wiele kobiet zmywa makijaż dopiero wieczorem, choć wróciły do domu kilka godzin wcześniej i wcale nie planowały już wyjścia. 
Jeśli wiesz, że nigdzie już dziś nie idziesz, usuń makijaż zaraz po przyjściu.
Nie zmywanie makijażu na noc jest niedopuszczalne. Jesteś po mocno zakrapianej imprezie i nie masz mocy na pełen schemat użyj chociaż płynu micelarnego lub toniku.
Daj skórze odpocząć!

BŁĄD NR 8 Stosowanie kremu/serum na nieoczyszczoną wcześniej skórę
Wiele osób uważa, że skoro nie było wcześniej nałożonego makijażu to spokojnie w ciągu dnia można nałożyć serum lub krem na wcześniej nie oczyszczoną skórę. Błąd! 
Na skórze znajdują się m.in. oddzielone martwe komórki naskórka, kurz, warstwa sebum. Nałożenie na to jeszcze jakiegoś preparatu sprzyja przede wszystkim zatykaniu porów.
Aby nie męczyć skóry myciem żelami/piankami, więcej niż dwa razy dziennie, wystarczy przetrzeć twarz płynem micelarnym i tonikiem, a następnie nałożyć krem.

BŁĄD NR 9 Unikanie preparatów nawilżających i kremów na noc
Każda cera, nawet tłusta wymaga nawilżenia. Wiele posiadaczy takiej cery obawia się nawilżania, w obawie, że błyszczenie skóry jeszcze się zwiększy. Nic bardziej mylnego! Często tłusta skóra jest wynikiem błędów w pielęgnacji oraz warunków w jakich przebywamy np. klimatyzowane pomieszczenia, częsta ekspozycja na promieniowanie UV. W takich sytuacjach nasza skóra sama będzie próbować nawilżyć się produkując więcej potu i łoju. Nawilżanie takich cer może wręcz wspomóc redukcję wydzielania sebum.
Dużo osób unika kremów na noc, w obawie, że ich skóra będzie tłusta ze względu na to, że są to kremy o cięższej konsystencji. Otóż nasza skóra ma największe możliwości do regeneracji podczas snu i to w nocy dochodzi do tych bardziej intensywnych podziałów komórkowych, dlatego też kremy na noc są bardziej treściwsze i mają bogatszy skład. Nie należy się ich bać!

W kolejnym poście zamieszczę prawidłowy schemat pielęgnacji twarzy i szyi.

Czy Wam zdarza się któryś z wymienionych grzeszków?


środa, 21 czerwca 2017

[7] dowCIPNA sprawa czyli internetowe herezje Gretkowskiej na temat płynów do higieny intymnej

Na szczęście żyjemy w czasach gdzie za herezje już nie palą na stosie ale to co ludzie potrafią wypisywać w internecie przekracza czasem wszelkie granice. Gorsze jest to, że zaraz znajduje się grupa wtórująca, która przytakuje i zachęca do popierania ich stanowiska, które niestety w wielu przypadkach może doprowadzić do poważnych konsekwencji.

Otóż pani Gretkowska, feministka i pisarka wzięła się za uświadamianie narodu i kobiet jakim złem są płyny do higieny intymnej, a czystą postacią zła w nich jest kwas mlekowy - o tutaj proszę sobie wyobrazić mój gromki śmiech. Owa pani na wizycie od ginekologa usłyszała, że płyny te nie mają żadnego sensu stosowania na zewnątrz, a jedynie sens byłby wewnątrz (o matko!) i wspomniany wcześniej kwas mlekowy prowadzi do mikropęknięć, przesuszeń, a w konsekwencji do raka sromu.
Gretkowska dorzuciła od siebie kilka groszy m.in iż kwas mlekowy jest żrący i lepiej się myć mydłem o neutralnym pH. Wtórujące panie w komentarzach zachwalały szare mydło lub mycie tylko i wyłącznie wodą.

Uwaga! Właśnie obalam te okropne głupoty!
Trzeba zdać sobie z tego sprawę, że nasza skóra jest ogromnym organem, który pełni wiele ważnych funkcji. Funkcje obronną przed patogennymi mikroorganizmami stanowi między innymi lekko kwaśny odczyn pH skóry, który wchodzi w skład bariery naskórkowej razem z  płaszczem hydrolipidowym, znajdującym się na zewnętrznej warstwie naskórka (warstwie rogowej - stratum corneum - jeśli to kogoś interesuje). Z kolei owy płaszcz składa się z potu, naturalnego czynnika nawilżającego tzw. NMF i płaszcza tłuszczowego skóry (sebum + tłuszcze pochodzące z wierzchnich warstw naskórka), uzupełnieniem płaszcza hydrolipidowego jest nasza flora bakteryjna skóry. Skutkiem nieodpowiedniej pielęgnacji jest uszkodzenie płaszcza hydrolipidowego skóry, utrata NMF i zaburzenie funkcjonowania flory (tzw.dysbioza), co w konsekwencji prowadzi do zwiększonego TEWL (przeznaskórkowej utraty wody), a to rzutuje na naszą skórę i jej prawidłowe funkcjonowanie. Należy pamiętać, że nie wszystkie zmiany jesteśmy w stanie zobaczyć gołym okiem.
Nawiązując do herezji wypisanych na profilu pani Gretkowskiej - przede wszystkim kwas mlekowy należy do grupy alfa-hydrokwasów, które m.in. nawilżają. Pani Manuela jest pisarką ale chyba zapomniała o słynnym Dosis facit venenum - czyli o tym, że to dawka czyni truciznę
Wstyd, żeby pisarka nie znała słów Paracelsusa Cóż jest trucizną? Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną. Tylko dawka czyni, że dana substancja nie jest trucizną.
Naturalnie bakterie bytujące na naszej skórze (tzw. microbiota), zarówno w okolicy intymnej wytwarzają kwas mlekowy (jest ich metabolitem), który również naturalnie występuje u nas w organizmie. Czyli, że co? Nasze dobre bakterie robią nam krzywdę? Czyli poniekąd wyżeramy sami siebie? NIE! Kwas mlekowy ma za zadanie zakwaszać środowisko bo jak już wspomniałam pH naszej skóry jest lekko kwaśne i jest to funkcja obronna! I taką między innymi funkcję ma kwas mlekowy w płynach do higieny intymnej, ta ilość kwasu jest niewielka i nie podrażnia. Dodatkowo nawilża i to lepiej niż gliceryna czy mocznik.
Flora bakteryjna okolic intymnych ważna jest także na zewnątrz i ma ogromną rolę w funkcjonowaniu wspomnianej wcześniej bariery naskórkowej.
Podrażniają silne detergenty i konserwanty, dlatego trzeba wiedzieć co kupować, a nie brać wyskakujących z TV Lactacydów, Ziaji i innych Sorai. Silne detergenty usuwają warstwę ochronną na naszej skórze, do tego stopnia, że potrafią wymywać nawet składniki naturalnego czynnika nawilżającego, a co za tym idzie uszkadzają płaszcz hydrolipidowy. Silnie uszkodzony płaszcz odbudowuje się nawet 4 godziny! Stąd biorą się te wysuszenia i mikropęknięcia, w konsekwencji faktycznie takie urazy mogą prowadzić do zmian patologicznych!
Dobry płyn powinien zawierać bakterie probiotyczne jak i prebiotyki, które stymulują wzrost korzystnej mikroflory na skórze oraz mają działanie nawilżające i osłaniające (np. ksylitol) - jego kwestię pisarka poruszyła, nawet nie mając pojęcia, że jest prebiotykiem. Mile widziane są inne substancje łagodzące i nawilżające, które wspomagają barierę naskórkową poprzez w tj. laktikol, gliceryna, alantoina, pantenol, kwas hialuronowy oraz substancje pochodzenia roślinnego tj. sok z wnętrza liści aloesu, bisabolol. A z detergentów tylko te delikatne i będące pochodnymi naturalnych substancji np. Coco Glucoside, Lauryl Glucoside.

A mycie okolic intymnych zwykłym mydłem?
NO GRATULUJĘ POMYSŁU! MYDŁA SĄ ZASADOWE!
Nie ma czegoś takiego jak neutralne pH mydła. Chwyt marketingowy wymyślony na potrzeby pewnej marki. Neutralne pH to 7,0, które ma woda. Pewne znane popularne mydło o pH =5,5 jest mydłem lekko kwaśnym ale to nie jest pH pożądane w preparacie do higieny intymnej bo powinno być ono niższe i wynosić ok 4,0. A pH mydła to 8,5-10.
Komentujące panie radziły używanie szarego mydła. Szare mydło uważane jest za bezpieczne i reklamowane jako hipoalergiczne - owszem produkt hipoalergiczny nie powinien zawierać ani barwników, ani środków zapachowych, co nie oznacza, że nie będzie podrażniać. Mydło jak już wspomniałam jest zasadą, a naturalne środowisko okolic intymnych ma środowisko kwaśne i produkty o kwaśnym pH powinny być tam stosowane. Mydła zaburzają pH, zobojętniając je prowadząc do sytuacji, że pH jest wyższe, więc funkcja obronna przed szkodliwymi mikroorganizmami jest obniżona bo podwyższone pH nie pozwala funkcjonować naszej microbiocie tak jak powinna! Mydło wysusza, zaburza funkcjonowanie bariery naskórkowej poprzez silne uszkodzenie płaszcza hydrolipidowego skóry. Dla mnie jedynym uzasadnieniem stosowania szarego mydła w okolicach intymnych są sytuacje po porodzie czy operacjach, gdzie są założone szwy. Jak wiadomo wilgotne środowisko nie sprzyja szybszemu gojeniu się ran, które są zamknięte, stąd wysuszanie przez szare mydło może wspomóc szybszy proces gojenia.
Czego nie powinien zawierać płyn do higieny intymnej: alkoholu denaturowego, silnych detergentów takich jak SLS/SCS/SLeS/MLS/ALS, PEG-ów, konserwantów będących pochodnymi formaldehydu, substancji pochodzących z przerobu ropy naftowej tj. parafina, wazelina, dobrze by było gdyby nie zawierał barwników i substancji zapachowych.

Jeśli chcesz zrezygnować z płynów do higieny intymnej, na rzecz wody OK. Co prawda sama woda nie rozpuści tłuszczów znajdujących się na skórze ale nie zrobi krzywdy tak jak mydła! Niestety należy pamiętać, że twarda woda również przyczynia się do osłabienia bariery naskórkowej, a w dobrych preparatach mamy przynajmniej substancje, które ją wzmacniają.

Tak na marginesie SILNE kwasy dobrze radzą sobie z kośccem i chrząstkami, a SILNE zasady z tkanką miękką, więc chyba łatwo już po tym samym zauważyć, że nie powinno stosować się zasad i to w tak wrażliwych miejscach.

Jakie płyny polecam?
1) VIANEK (każdy rodzaj)
2) BioLaven
3) Intimea z Biedronki wersja dla dziewcząt (tylko ta!)

Apeluję do Was! Sprawdzajcie takie rzeczy w literaturze fachowej, a nie na profilach pisarek, które nie mają bladego pojęcia o tym jak funkcjonuje nasza skóra, a tym bardziej o składnikach kosmetyków. A kiedy słyszę - nasze babki tak robiły i żyły - to bladnę. Kiedyś amputowano kończyny na żywca, kiedyś stosowano radioaktywną wodę, a kilkaset lat temu arystokraci francuscy w ogóle bali się wody i kąpieli bo uważali, że rozmiękcza skórę i nią nasiąkną lub złapią z niej jakąś chorobę.

Jeśli ktoś więcej chce poczytać o skórze i florze bakteryjnej:
1. Publikacja m.in. Silverberg'a w Handbook of diet, nutrition and the skin
2. Praca zbiorowa - Sucha skóra jako problem dermatologiczny i kosmetyczny RPA w Szczecinie

wtorek, 13 czerwca 2017

[6] Nowe kosmetyki - co kupiłam?

Powoli staram się regularnie tutaj udzielać. Jako czynnej zawodowo mamie dwójki dzieci oraz studentce piszącej pracę dyplomową jest mi dość ciężko wprowadzić nowe nawyki. 
Tak wiele chciałabym napisać, wieloma rzeczami chciałabym się z Wami podzielić, szczególnie opiniami i analizami kosmetyków, które na prawdę warto kupić ale ciężko wygospodarować  mi tyle czasu. Zawsze do wszystkiego podchodzę poważnie, wpisy przygotowuję sama bo nie uznaję opcji "kopiuj i wklej". Często zawierają różne informacje, które staram się potwierdzać, szukając różnych wyników badań, sięgam też do literatury zagranicznej. Do tego dochodzi jeszcze kwestia zrobienia zdjęć. Komuś może się wydawać, że przecież taki post to tylko kilka minut, a tak na prawdę robi się z tego niezły "zjadacz czasu". Jestem już w trakcie przygotowywania dla Was pierwszego projektu denko. Będą to krótkie recenzje podsumowujące produkt, który był zużyty do samego końca.

 A dzisiaj będzie o nowych kosmetykach. Nie będę się zbytnio rozpisywać bo pojawią się jeszcze one w analizach, więc będą o nich dodatkowe wpisy. Kończyły mi się zapasy i kupiłam kilka rzeczy. Tylko jedna rzecz ze wszystkich jest mi znana i używam już drugi raz - to szampon fiński do wrażliwej skóry głowy. Sprawdza się świetnie, ma delikatny zapach. Wczoraj dopiero pierwszy raz użyłam odżywki, jestem z niej bardzo zadowolona ale zaskoczyło mnie to, że pachnie zupełnie inaczej niż szampon, wyczuwam wyraźnie piżmo. Cztery raz użyłam już kremu do ciała, także brak rozczarowań, spełnia moje oczekiwania.  Zamówiłam także krem dla dziewczynek - ładnie pachnie, nie podrażnia, ma wygodne opakowanie. 
Poniżej na zdjęciu wspomniane nowości.
1. Mama&Baby ORGANICS - krem dla dzieci nawilżający
2. Le Cafe de Beaute - serum-koncentrat "Koktajl witaminowy"
3. AVA ECO ALOE ORGANIC - serum do twarzy opuncja i aloes
4. AVA ECO GARDEN - certyfikowany organiczny krem z ekstraktem z pomidora
5. Organic Shop - krem do ciała organiczna kamelia & pięć olejków
6. Planeta Organica - szampon organiczna oliwa
7. Planeta Organica - fiński szampon do wrażliwej skóry głowy
8. Planeta Organica - fińska odżywka do wrażliwej skóry głowy
9. Le Cafe de Beaute - płyn micelarny do demakijażu z ekstraktem z fiołka
10. Natura Estonica BIO - tonik matujący z płunicą islandzką


Czy coś z tego było juz w Waszym posiadaniu? Jakie macie opinie? 
A może z chęcią byście się na coś skusili?

sobota, 10 czerwca 2017

[5] Szkodliwe substancje w kosmetykach z raportu Que Choisir - TRIKLOSAN

Dzisiaj pod lupę weźmiemy kosmetyki zawierające triklosan, INCI: triclosan 

Część kosmetyków znalazła się w najnowszym raporcie organizacji Que Choisir, natomiast część z nich znalazłam sama i obawiam się, że gdybym jeszcze poszukała znalazłabym ich więcej.

Triklosan stosowany jest powszechnie jako środek antybakteryjny. 
Zespół naukowców z University of California SAN Francisco (UCSF) prowadził na zlecenie amerykańskiej Agencji Żywności i Leków ( FDA)
 badania dotyczące środków bezpieczeństwa stosowanych w szpitalach. 

Wynik badań był szokujący - u mężczyzn poziom estrogenów zbliżał się do górnej granicy, a u kobiet zaburzenia hormonalne od niewielkich po nasilone.

 Inny zespół naukowców z University of Michigan znalazł też ślady triclosanu w osoczu ludzkim, moczu, a nawet mleku kobiet. 
Natomiast naukowcy z University of Seoul w Korei Południowej udowodnili, że u kobiet, u których stwierdzono nowotworowe guzy jajnika, jest podwyższony poziom triclosanu we krwi i moczu.
Niektóre krótko terminowe badania na zwierzętach wykazały, że ekspozycja na wysokie dawki triclosanu powoduje spadek niektórych hormonów tarczycy.

W raporcie możemy znaleźć pozycje dotyczące past Colgate (które zawierają także SLS!), natomiast ja znalazłam jeszcze kilka innych kosmetyków.
1. Colgate Total Original - pasta do zębów
2. Colgate Total Widoczne Działanie - pasta do zębów
3. Colgate Total Advanced - pasta do zębów
4. Tołpa dermo face strefa t. - matujący żel do mycia twarzy
5. Perfecta OCZYSZCZANIE - peeling gruboziarnisty mineralny
6. Nike Woman 5th element - dezodorant
7. Adidas Ice Dive - dezodorant w sztyfcie
8. Adidas Dynamic Pulse - dezodorant w sztyfcie
9. Eveline Cosmetics Extra Soft - zmiękczający krem na pękające pięty
10. Eveline Cosmetics Foot Therapy Professional 8w1 specjalistyczny krem na pękające pięty.

Triklosan znalazłam także w niektórych produktach C-THRU czy Days.

A jak lista u Was? Macie któreś z tych kosmetyków?

środa, 31 maja 2017

[4] Piękna skóra od wewnątrz #1


Chcemy żeby nasza skóra była zawsze pełna blasku, gładka i elastyczna. Codziennie myjemy ją, nakładamy na nią różne kosmetyki ale wszystko to działania z zewnątrz, a dlaczego zapominamy o tym co możemy zrobić dla niej od wewnątrz?
A co jest na zdjęciu? Koktajl malinowy. 
Przepis banalnie prosty: 0,5 kg malin i 300 ml kefiru, zmiksować i gotowe! 
Czemu dzisiaj o nim? A to dlatego, że jest on naładowany właśnie tymi składnikami, których nasza skóra potrzebuje! 
Ciągle słyszymy radykalnie zmień dietę, zacznij ćwiczyć, zrezygnuj ze słodyczy ale ilu tak na prawdę to robi? Postarajmy się chociaż włączyć regularnie zdrowe nawyki. Sięgajmy codziennie po owoce i warzywa sezonowe, które mamy na wyciągnięcie ręki! Tkwi w nich całe bogactwo wspaniałych substancji nie tylko witamin czy mikro i makroelementów.

W dzisiejszym poście skupię się na potasie oraz witaminie C znajdujących się w malinach oraz probiotykach zawartych w kefirze.
Potas jest jednym z pierwiastków nazywanych "pierwiastkami młodości".
Jest głównym kationem wewnątrzkomórkowym oraz aktywatorem wielu enzymów komórkowych. Jego odpowiednia ilość będzie przejawiać się odpowiednim poziomem nawilżenia skóry, a niedobory to łuszczącą się, matowa i przesuszona skóra oraz kruche i łamliwe paznokcie.
 Łatwo zauważyć, że wymienione dolegliwości pojawiają się u nas dość często.
Znajdziemy go nie tylko w malinach ale także w bananach i owocach cytrusowych.
Witamina C czyli inaczej kwas askorbinowy także uczestniczy w wielu procesach biochemicznych naszego organizmu. Jest silnym antyoksydantem (czyli zwalcza wolne rodniki) dzięki czemu wspomaga ochronę przeciwsłoneczną, jest składnikiem stymulującym syntezę kolagenu, którego ilość niestety spada wraz z wiekiem, a potrzebny jest do tworzenia się włókien kolagenowych.

Na poziomie molekularnym skóra i układ pokarmowy są do siebie podobne - łatwo wyciągnąć z tego prosty wniosek - jeśli dzieje się coś złego w układzie pokarmowym, dość szybko będzie manifestować się to na skórze. Jeden z najczęstszych problemów to stan zapalny jelit. Jeżeli poprawimy ich kondycję, wpłynie to także na wygląd naszej skóry, a także poprawi efektywność zabiegów wykonywanych na niej. Co przyczynia się do powstania stanu zapalnego? Jedna z najpowszechniejszych przyczyn to zaburzenia mikroflory. Na ratunek przyjdą nam probiotyki. Oczywiście nie każde mają zdolność do kolonizowania układu pokarmowego. Kefir zawiera grzybki kefirowe czyli inaczej ziarna kefirowe, w których występują różne mikroorganizmy. W kefirze występują bakterie probiotyczne takie jak Lactobacillus acidophilus (w układzie pokarmowym zapobiega rozwojowi szkodliwych mikroorganizmów) czy Lactobacillus plantarum (zmniejsza dolegliwości alergiczne).

Jak widzicie chyba warto zrobić ten mały krok?

wtorek, 28 marca 2017

[3] Krem do ciała Organic Shop Banana Milkshake - recenzja

Odkąd pamiętam uwielbiam wszystko co bananowe - banany w czekoladzie, bananowy milkshake z McDonald's - z utęsknieniem czekam na jego wejście w Polsce, bananowe mleko Candia, bananowe lody i mogłabym tak dalej wymieniać. Kosmetyki o zapachu bananów, a już z bananem w składzie u nas są nieosiągalne, a raczej były.
KaeN BEAUTY mam odbudowujący krem do ciała o zapachu bananowego milkshake z Organic Shop.

Kosmetyk jest R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-Y. Już po otwarciu urzekł mnie jego aromat, pachnie tak jak powinien, ma świetną konsystencję, nie jest ciężki, coś pomiędzy kremem, a musem. Dobrze rozprowadza się na ciele, szybko się wchłania, nie pozostawiając ani tłustego ani lepkiego filmu, za to czuć ochronną warstwę na skórze. Co w nim kocham oprócz tego, że ma zapach banana? A no to, że faktycznie banana on w sobie ma! Bardzo dawno nie miałam tak dobrego kosmetyku. Aplikuję go wieczorem po kąpieli, rano skóra dalej jest aksamitna i pozostaje taka do kolejnej wieczornej toalety - na prawdę, bez ściemniania. Świetnie nawilża, dodatkowo wygasił stany zapalne po depilacji maszynką - najprawdopodobniej za sprawą ekstraktu z wanilii płaskolistnej, która działa przeciwzapalnie. Już od dłuższego czasu - bo kilka lat - używam tylko produktów do kąpieli bez SLS/SLeS ale twarda, chlorowana woda i tak powoduje, że zaraz po kąpieli mam uczucie ściągnięcia, swędzenia i suchości skóry. Kremu używam miesiąc i jest ogromna poprawa. Kolejnym plusem jest jego duża gramatura - aż 450 ml, jest bardzo wydajny, więc starczy na długo, a do tego wygodne, ekonomiczne opakowanie - kosmetyk można zużyć do ostatniego mililitra, bez zabawy w rozcinanie plastiku. Jest na tyle rewelacyjny, że podbiera mi go mój mąż - na początku w tajemnicy, a teraz już się z tym nie kryje, a ostatnio moja córka zażyczyła sobie żeby ją nim smarować. Obydwoje mają skóry bardzo wymagające. Mąż astmatyk, łuszczyca, egzema, córka różne epizody z pokrzywkami w przeszłości. Brak jakichkolwiek reakcji nie pożądanych u naszej trójki. No i oczywiście to co jest dla mnie bardzo ważne - nie ma parafin, silikonów, minus duży za  barwniki - żółcień pomarańczową i tartazynę - no i po kiego grzyba to dodawać?! Na szczęście barwniki te częściej wywołują reakcje niepożądane w produktach spożywczych niż kosmetykach, po spożyciu bezpośrednio wchłaniają się do krwiobiegu, natomiast przy kosmetyku ryzyko takie jest znikome.
Polecam każdemu. Jeszcze się wahasz? Zaryzykuj - jeśli szukasz nawilżenia, chcesz, żeby Twoja skóra stała się aksamitna w dotyku - ten krem jest dla Ciebie!
OCENA:
Działanie: 10/10
Zapach: 10/10
Konsystencja: 10/10
Wydajność: 10/10
Skład: 9/10
Ogólna: 9,5/10
Cena: 27,85 zł na KaeN BEAUTY

INCIAqua, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii  Butter, Octyldodecanol, Coco-Caprylate/ Caprate, Isopropyl Palmitate, Cetyl Palmitate, Glycerin, Glyceryl Stearate, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Persea Gratissima Oil*, Vanilla Planifolia Fruit Extract*, Musa Sapientum Fruit Extract*, Prunus Armeniaca Kernel Oil*, Sodium Stearoyl Glutamate, Benzyl Alcohol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Caramel, CI 19140, CI 15985 
*-składniki organiczne
Aqua - woda - substancja bazowa, rozpuszczalnik. 
Cetearyl Alcohol - alkohol cetylowy - stabilizator emulsji, nadaje poślizg.
Butyrospermum Parkii  Butter - masło shea - emolient naturalnydziała ochronnie i nawilżająco na skórę,  przywraca skórze elastyczność i sprężystość, łagodzi podrażnienia i działa przeciwzapalnie.
Octyldodecanol - oktylododekanol -  lekki emolient naturalny i emulgator, długołańcuchowy alkohol tłuszczowy, natłuszcza nawilża i wygładza.
Coco-Caprylate/ Caprate - kokokaprylan/kaprynian substancja pozyskiwana z naturalnych olei w tym oleju kokosowego, nawilża, wygładza.
Isopropyl Palmitate - palmitynian izopropylu - emolient suchy, pośrednio nawilża tworząc film na skórze zapobiegający odparowywaniu wody z naskórka.
Cetyl Palmitate - palimitynian cetylu - naturalny emulgator, natłuszcza oraz pośrednio nawilża.
Glycerin - gliceryna - nawilża skórę dzięki silnym właściwościom higroskopijnym - przyciąga i wiążę wodę, wnika w cement międzykomórkowy.
Glyceryl stearate - stearynian glicerolu - emulgator oraz emolient tłusty, pochodzący z tłoczenia oleju kokosowego.
Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej z orzeszków makadamia - emolient naturalny, doskonale odnawia skórę, nawilża i głęboko odżywia. Hamuje również i zapobiega powstawaniu rozstępów na skórze i cellulitu.
Persea Gratissima Oil - olej avocado - emolient naturalnybogactwo witamin, jest jednym z najcenniejszych olejów kosmetycznych. Jest naturalnym filtrem UV, chroni skórę przed fotostarzeniem, posiada właściwości kojące.
Vanilla Planifolia Fruit Extract - ekstrakt wanilii płaskolistnej -  działa przeciwzapalnie, łagodząco oraz antyoksydacyjnie.
Musa Sapientum Fruit Extract - ekstrakt z banana -  zawiera witaminy z grupy B oraz wit. A, E, C, PP, aminokwasy oraz żelazo, potas, magnez. Ma działanie antyoksydacyjne, natłuszczające, odżywcze, przyspieszające gojenie, zmiękczające.
Prunus Armeniaca Kernel Oil - olej z pestek moreli emolient naturalny, znakomicie regeneruje, nawilża, zawiera duże ilości amigdaliny, która zabija komórki nowotworowe.
Sodium Stearoyl Glutamate - stearyloglutaminiam sodu - emulgator, substancja pochodzenia naturalnego.
Benzyl Alcohol - alkohol benzylowy - konserwant imitujący zapach jaśminu.
Ethylhexylglycerin - etyloheksylogliceryna  - naturalny konserwant, delikatny humektant - delikatne działanie nawilżające.
Parfum - substancja zapachowa.
Caramel - naturalny barwnik.
CI 19140 - żółcień pomarańczowa - barwnik najczęściej wywołuje alergie u osób, które nie tolerują aspiryny (kwas acetylosalicylowy) lub są alergikami. 
CI 15985 - tartazyna - barwnik, jest czynnikiem uwalniającym histaminę, dlatego po jej spożyciu astmatycy mogą odczuwać wzmożone objawy choroby i jak wyżej nasila objawy nietolerancji salicylanów.

czwartek, 16 marca 2017

[2] Cienie i obrzęki czyli - czy pielęgnacja skóry w okół oczu to walka z wiatrakami?

     Zapewne problem dotyczy wielu z nas, co możemy zrobić aby poprawić kondycję skóry w okół oczu? Czy w ogóle coś możemy zrobić?
     W kosmetykach do pielęgnacji skóry wokół oczu należy unikać wszystkiego co zawiera substancje uzyskiwane w procesie destylacji ropy naftowej czyli:wazelina, parafiny, olej mineralny, ozokeryt. To substancje obojętne chemicznie - nie mają żadnego oddziaływania na naszą skórę poza tworzeniem na niej nieprzepuszczalnego filmu. Są emolientami ale syntetycznymi, są hydrofobowe, więc odpychają cząsteczki wody wgłąb naskórka i zapobiegają odparowaniu wody ale tym samym utrudniają przenikanie innych cennych substancji do skóry. Efekt zatrzymywania wody w naskórku można uzyskać poprzez stosowanie emolientów naturalnych (naturalne oleje, masła), które dodatkowo są bogactwem witamin, mikro-makroelementów oraz innych substancji aktywnych tj.garbniki, flawonoidy itd.
     Bardzo ważne jest aby substancje mogły przenikać w głąb, wbudowując się w cement międzykomórkowy skóry czy też wzmacniać barierę hydrolipidową, która ma ogromne znaczenie - uszkodzona/osłabiona nie chroni dostatecznie naszej skóry przed czynnikami zewnętrznymi tj. promieniowanie UV czy chlor w wodzie. Należy skupiać się na substancjach aktywnych zawartych w kosmetykach. Warto aby w preparatach do pielęgnacji skóry wokół oczu znalazły się substancje aktywne tj: wit A,C,E, kolagen, elastyna, rutyna, kwas hialuronowy, olej z porzeczki, proteiny. Najlepiej przechowywać je w lodówce i aplikować schłodzone jednocześnie wykonując przy tym automasaż. Należy zwracać uwagę aby produkt nie zawierał szkodliwych lub niepożądanych substancji, jedne wywierają tylko niekorzystne działanie na skórę - zatykają pory, tworzą film na skórze oszukując nas, maskując potrzeby naszej skóry i dając złudne wrażenie nawilżenia i wygładzenia, a skóra faktycznie dalej będzie potrzebować substancji nawilżających i odżywienia. Inne z nich niestety są już toksyczne lub mają duże prawdopodobieństwo wywołania reakcji alergicznej. Jest to okolica gdzie znajdują się błony śluzowe, więc wnikanie tych substancji jest znacznie większe niż na powierzchni skóry.
     Kwestia cieni i opuchlizny pod oczami jest kwestią złożoną - skóra w tej okolicy jest bardzo cienka i prześwitują przez nią liczne naczynka krwionośne i może być to tylko kwestia genetyczna, a mogą dojść do tego też kwestie związane z zaburzoną pracą nerek, wątroby czy serca. Czynnikami wpływającymi na wygląd naszej okolicy oczu są także stres, przemęczenie, ogólne choroby i uwaga - alergie, przy nich bardzo często pojawiają się "podkowy". 
     A z domowych "zabiegów" z czegoś co jest w zasięgu ręki proponuję okład z woreczków z czarną herbatą - działają kojąco i przeciwobrzękowo! Okłady mogą być także z zielonej herbaty. Aby wzmocnić działanie przeciwobrzękowe można schłodzić napar i torebki w lodówce. Na zmęczone oczy rewelacyjnie sprawdzi się napar ze świetlika. Jeśli nie masz ziół w torebkach instant możesz użyć sterylnych gazików lub płatków kosmetycznych. Alergikom radzę uważać na rumianek, owszem działa przeciwzapalnie, rozjaśnia, natomiast dość często uczula.